Niepubliczna Przychodnia Lekarska
VADEMECUM Sp. z o.o.
ul. Wolności 440 41-800 Zabrze
(przy ul. Piotra Skargi)

przyjazna-przychodnia2

 

info

Por. Dorośli.:32 271-30-48, 32 271-60-60
Poradnia Dziecięca:  32 271-19-66
Poradnia Ginekologiczna: 32 370-27-57
Administracja: 32 274-94-64
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Realizujemy
kontrakt z NFZ

NFZ

JAK PRZEŻYĆ ŻAŁOBĘ I... PRZEŻYĆ

Rozmiar tekstu:

JAK PRZEŻYĆ ŻAŁOBĘ I... PRZEŻYĆ


Właściwie pcha mi się pod klawisze jedno zdanie w odpowiedzi na tak postawioną kwestię – sztuką przeżycia żałoby jest jej przeżycie. Tylko znaczenie tych słów wymaga rozwinięcia. Bo tylko pozornie to banał i „masło maślane”.
Przeżycie to znaczy dopuszczenie do siebie, zaakceptowanie i wybrzmienie wszystkich pojawiających się w trudnym momencie emocji. Przeżycie w znaczeniu – doświadczenie, dotknięcie, poczucie...
Dopuścić uczucia... Prawdą jest, że jednym z etapów żałoby jest niezgoda na to co się stało, zaprzeczanie. Jednym z etapów. W przeżywaniu żałoby, które ma doprowadzić do dobrego życia pomimo utraty, ważnym jest, by jednak te uczucia do siebie dopuścić. Nie robimy tego z różnych powodów – bo tyle spraw do załatwienia, bo dzieci, bo nikt nie może widzieć, że sobie nie radzimy, bo pokazywanie słabości naraża nas w naszych lękach na zranienie, bo trzeba żyć, bo inni wiedza lepiej co powinniśmy czuć...
Zaakceptować uczucia... To bywa ogromna trudność. Czasami doświadczenie ukształtowało w nas przekonanie, że smutek równa się słabość, a być może nie akceptujemy słabości. Czasem oprócz smutku przychodzi żal, nad którym – boimy się – że nie zapanujemy, że nas zaleje, zatracimy się w nim i nie podniesiemy do życia. Często przychodzi złość. To uczucie trudne do zaakceptowania. Niektórym łatwiej, kiedy złościmy się na siebie, karając się w ten sposób, ale jeśli „dobija się” do nas złość na osobę, którą utraciliśmy, na kogoś, kto jest też skrzywdzony – odrzucamy ją. Mamy potrzebę postrzegania siebie jako „dobrych”, a dobremu złość, mściwość nie przystoją. Gdyby móc jednak zaakceptować i zrozumieć co te wszystkie emocje mówią o nas, o relacjach lub nadziejach, które utraciliśmy.... Jest w nich ogromna moc i szansa na życie w harmonii, świadomości i akceptacji.
Pozwolić im wybrzmieć... Patrzeć jak przychodzą, pozwolić sobie na płacz, smutek, śmiech, wycofanie się lub otaczanie ludźmi. Pozwolić sobie – swoim emocjom - na wszystko (nie przekraczając granic destrukcji) do końca, do wypalenia. Bo dopiero po tym przychodzi akceptacja. Nie taka na poziomie słów, płynąca z rozsądku, że „trzeba się już pogodzić” tylko taka z głębi, taka która objawia się głębokim spokojem.
Żałobę przeżywamy po śmierci kogoś dla nas znaczącego – to najbardziej oczywiste skojarzenie. Są jednak utraty mniej oczywiste i żałoby po nich, o których mało kto myśli w takim kontekście. Każda utrata może wyzwalać proces żałoby. Utrata przyjaciela, partnera, pracy, wyprowadzenie się czy wyjazd za granicę dzieci. Żałobę ma prawo wywołać utrata zdrowia czy sprawności własnego lub bliskich, starzenie się i idąca za nim utrata pewnych możliwości czy celów. Szczególnie ważne i niedoceniane wydaje mi się przeżycie żałoby przez rodziców chorych lub niepełnosprawnych dzieci. Żałoby po zdrowym dziecku, po nadziejach na jego przyszłość. Dopiero w pogodzonym, spokojnym rodzicu dziecko może znaleźć oparcie i sens swojego życia. Tym rodzicom szczególnie łatwo jest się zapamiętać w działaniu – terapiach, specjalistach. Wszystko przecież dla dobra dziecka, to ono ma potrzeby, nie rodzic. Taka postawa przynosi gratyfikacje w postaci podziwu z zewnątrz, współczucia. W którymś jednak momencie niedopuszczone emocje zabierają tym rodzicom wszystko – siły, nadzieję, sens życia, często zdrowie.
Każda utrata domaga się żałoby. Często tego nie widzimy, nie wiążemy obniżenia nastroju z żałobą. Ot, chandra. Trzeba się zbierać, nie rozczulać nad sobą. Takie zaprzeczenie żałobie i nie przeżycie jej bywa obarczone poważnymi konsekwencjami. Bywa przyczyną dotkliwego cierpienia psychicznego, poczucia pustki i wypalenia, dojmującego, trawiącego smutku lub stale wrzącej w nas złości. Zdarza się, że usiłuje dać o sobie znać poprzez sny, choroby. Pacjenci zgłaszający się na terapię często nie wiążą swojego stanu z nieprzeżytą, przetrwałą żałobą. Psychoterapeutyczne przepracowanie żałoby przynosi wielką ulgę. Pozwala zacząć żyć swoim życiem, pozwala znaleźć nowe drogi i cele.
Bo warto żyć. Tyle, że najpierw żałobę trzeba przeżyć.

Magdalena Prudło, psychoterapeuta,
www.facebook.com/porozmawiajmy.psychoterapia

Aktualności