Niepubliczna Przychodnia Lekarska
VADEMECUM Sp. z o.o.
ul. Wolności 440 41-800 Zabrze
(przy ul. Piotra Skargi)

przyjazna-przychodnia2

 

info

Por. Dorośli.:32 271-30-48, 32 271-60-60
Poradnia Dziecięca:  32 271-19-66
Poradnia Ginekologiczna: 32 370-27-57
Administracja: 32 274-94-64
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Realizujemy
kontrakt z NFZ

NFZ

Depresja – jak przeżyć z czarną dziurą?

Rozmiar tekstu:

Porównanie depresji do czarnej dziury badanej przez fizyków i astronomów pojawia się dość często. Jak dalece słusznie – przekonałam się zaglądając do definicji. Za Wikipedią: „Czarna dziura - obszar czasoprzestrzeni, którego z uwagi na wpływ grawitacji, nic nie może opuścić (…).
Odczucia osób cierpiących na depresję oscylują pomiędzy otchłanią, która pozostawia z człowieka jedynie skorupę, naczynie na życie, a przeciążeniem treściami, które są jakby tylko „przeczuwane”. To taki stan, kiedy przeżywa się zasysającą, bezdenną pustkę i nicość albo mnóstwo „czegoś” czego nie można posegregować na zdarzenia, emocje, myśli i zrozumieć tego rozbitego kalejdoskopu. Doświadcza się tylko ciężaru nie do uniesienia...
O astrologicznej czarnej dziurze pisze się, że [W:] „...do jej powstania niezbędne jest nagromadzenie dostatecznie dużej masy w odpowiednio małej objętości”. To tak jakby pakować w duszę (świadomość, podświadomość, nieświadomość i inne byty strukturalne naszego „ja”) tyle treści, że aby ją pomieścić trzeba zastosować program pakujący. Jeśli nasz wewnętrzny RAR spisze się dobrze – kończymy z ciężarem o wartości gigabajtów spakowanym do rozmiaru kilobajta. Czujemy, że jest w tym kolosalny ciężar, ale już nie pamiętamy, co jest w tych spakowanych plikach. Po to w końcu pakowaliśmy, żeby nie pamiętać. Albo czujemy brak tego co uczyniliśmy niedostępnym.
[W:] „Czarną dziurę otacza matematycznie zdefiniowana powierzchnia nazywana horyzontem zdarzeń, która wyznacza granicę bez powrotu. Nazywa się ją „czarną”, ponieważ pochłania całkowicie światło trafiające w horyzont, nie odbijając niczego (...)”. Horyzont zdarzeń... Piękna nazwa na doświadczenia graniczne, które stanowią krater otaczający czarną dziurę depresji. Zdarzenia, które „przelały czarę”, „przeważyły szalę”. Czasem wydają się niewielkie, w porównaniu z innymi traumami, a jednak to właśnie po nich zapadła ciemność. Czarna dziura pochłania wszystko i nie odbija niczego, żadnego światła. Żadnych „daj spokój, dasz sobie radę”, „głowa do góry”, „inni mają gorzej”.
Czy to znaczy, że depresja to koniec życia? Tak się zdarza. I nie mówię tutaj o śmierci fizycznej (chociaż depresja bywa również chorobą śmiertelną), ale o „zaprzestaniu” życia w jego przejawach.
Bywa i tak, że ciemność jest tak dalece jedynym doświadczeniem, że nawet nie dopuszcza się do siebie doświadczenia życia w mroku. Skoro nie ma nawet iskierki światła to skąd wiedzieć, że człowiek pogrążony jest w czarnej dziurze? [W]: „Jako że czarnych dziur nie można obserwować bezpośrednio, o ich obecności wnioskuje się na podstawie ich oddziaływania z otaczającą materią oraz światłem i innymi rodzajami promieniowania (…)”. Jeśli czujemy się niezrozumiani przez innych, otoczenie zaczyna się o nas martwić, czujemy, że nie znajdujemy rozwiązań i wyjścia z sytuacji, tracimy zainteresowanie życiem, opuściła nas radość, wciąż czujemy się winni, unikamy ludzi... To może oznaczać depresję. Warto wówczas poszukać pomocy..
Co można zrobić z czarną dziurą? Nie da się jej zasypać – zasysa wszystko, nie można jej rozświetlić – pochłania każdy lumen. Można być jej świadomym. Można starać się utrzymywać poza linią, poza którą kończy się życie. Można sobie pomóc farmakologią, by nie odczuwać tak obezwładniająco pustki czy ciężaru. I można zdecydować się na terapię. W obecności i z pomocą psychoterapeuty, powolutku, w bezpiecznej kolejności, rozpakowywać zawartość czarnej dziury. Zrozumieć zapakowane i schowane treści. Umieścić je we właściwym miejscu swojej historii. Zrozumieć, skąd wziął się przymus pakowania.
Znaleźć inne sposoby na codzienność niż poddawanie się grawitacji depresji.


Magdalena Prudło, psychoterapeuta,
www.facebook.com/porozmawiajmy.psychoterapia

Aktualności